Najczęściej kupowane

Informacje

Producenci

Dostawcy

Tagi

Moja przygoda z namiotem dachowym – część 2

Moja przygoda z namiotem dachowym – część 2

Moja przygoda z namiotem dachowym – część 2

     Chcąc dobrze zainwestować swoje pieniądze, rozpocząłem swoją analizę samego produktu.

     Jak mam jechać w „krzaki” nie uszkadzając niemałego, ale jakże fundamentalnego elementu mojego wyjazdu, jakim jest namiot umieszczony na dachu. Okazuje się, że jest to możliwe. Każdy namiot wyposażony jest w gruby, nieprzemakalny, odporny na zarysowania gałęziami pokrowiec. W zasadzie to każdy namiot posiada pokrowiec. Ważne jest to, z jakiego materiału jest zrobiony i jak gruby jest ten materiał. Najlepszym materiałem jest PVC 1000D, oczywiście wygodnie zamykany na zamek błyskawiczny.

     Odpinam zamek, ściągam pokrowiec - wysuwam go ze szczeliny mocującej i chowam np. pod samochód. Miejscówka pod autem, bo nie trzeba będzie go w bagażniku przerzucać z boku na bok. Ukazuje się sztywna podłoga namiotu, na której leży drabinka. Chwytamy za drabinkę i jednym pociągnięciem rozkładamy podłogę namiotu i ukazuje się sam namiot. Drabinka jest teleskopowa (uwaga! nie zawsze takie występują), więc jej wysokość dostosowujemy do równego poziomu dwóch części podłogi. Podłoga koniecznie aluminiowa (redukujmy kilogramy tam gdzie możemy to zrobić) wypełniona jest pianką izolacyjną. Dodatkowo jest do niej przymocowany materac grubości 6cm, dzięki temu jest ciepło i miękko. Nie ma potrzeby stosować dodatkowych środków zabezpieczenia przed zimnem ani podejmować działań, by było bardziej miękko. Powyższe rozwiązanie jest w zupełności wystarczające. Co więcej, namiot dachowy jest przystosowany do pozostawienia w nim naszych śpiworów, poduszek i piżam. Jest to duża oszczędność miejsca w bagażniku i wygoda, bo nie musimy co postój, wciskać śpiwora w zawsze „za małą” poszwę;)

     Po wykonaniu powyższych czynności, które trwają 2-3minutki, nasz namiot już jest gotowy. Zostało powstawianie rurek (obitych materiałem) i ponaciąganie linek. Krótki czas rozkładania docenia się dopiero podczas ulewnego deszczu.

     Zakupiony przeze mnie namiot posiada okiennice rozpinane na szpilkach. Każdy otwór, wejściowym czy okiennym posiaada moskitierę. Ważne jest, by cały namiot był zabezpieczony przed niepożądanymi gośćmi – komarami i innymi owadami. Nie wyobrażam sobie, namiotu bez moskitier w oknach czy też na wejściu.

     Budulec namiotu to impregnowana bawełna o wysokiej gramaturze 280g/m, wzmocniona dodatkowo siatką. Całość zapewnia wodoszczelność, a materiał nadal pozostaje naturalny („oddychający”). Nie każda oferta na rynku, posiada ściany ze szwami klejonymi. Niepodklejone szwy przy częstym (naciąganie) i dłuższym eksploatowaniu rozchodzą się, czego następstwem jest brak wodoszczelności w miejscu samego szwu. Kapiąca deszczówka i w konsekwencji śmierdzący stęchlizną śpiwór nie brzmi dla mnie zachęcająco. Tych kilka argumentów trafiło do mnie na tyle, że owe klejone szwy stały się dla mnie jednym z priorytetowych szczegółów przy podejmowaniu decyzji zakupowych.

     Wszystko pokryte jest poliestrowym tropikiem, ale tu pewnie was nie zaskoczyłem. Czy to namiot ziemny czy dachowy zawsze taki tropik posiada.

     Rozkminiając temat namiotu, dopatrzyłem się jeszcze kilku rozwiązań, o których nikt na rajdach mi nie wspominał...

CIĄG DALSZY W NASTEPNEJ CZĘŚCI :p

All comments

    Leave a Reply