Najczęściej kupowane

Informacje

Producenci

Dostawcy

Tagi

Moja przygoda z namiotem dachowym – część 1

Moja przygoda z namiotem dachowym – część 1

Moja przygoda z namiotem dachowym – część 1

     Postanowiłem wybrać się na wyprawę. Wakacje typu All inclusive są fajne, ale przestały mnie ekscytować. Monotonia i powtarzalność tych samych czynności tylko w różnych miejscach doprowadziła mnie do poszukiwania innych rozwiązań, bardziej ekstremalnych. Wertowałem strony w internecie w poszukiwaniu ciekawego pomysłu wakacyjnego, takiego dzięki któremu znów poczuję że żyję. Jeśli odpadł środek transportu jakim jest samolot, pozostał do dyspozycji samochód, pociąg lub rower. Z roweru zrezygnowałem w przedbiegach, bo nie chce mi się pedałować;) Pociąg fajny, ale należę do osób uzależnionych od bycia niezależnym. Wszędzie swoim autem. Definitywny werdykt – swoje 4 kółka. Opcji w decyzji 4 kółek było kilka. Samochód typu Camper, Przyczepa campingowa, samochód Offroad.

     Samochód typu Camper pozostał tylko w obłoku marzeń. Niestety nie jest na moją kieszeń i dodatkowo nie miałbym gdzie go trzymać.

     Przyczepa campingowa (na moją rodzinę) wymagałaby zrobienia dodatkowego prawa jazdy i również pojawiłby się problem z miejscem parkowania.

     Samochód offroadowy okazał się kierunkiem najmniej ingerującym w codzienne życie. Combi, którym jeździłam na co dzień, zamieniłam na auto terenowe. Toyota Land Cruiser okazała się być świetnym wyborem.

     Z uwagi na fakt, że jest to zupełnie nowy temat dla mnie, postanowiłem wybrać się na kilka lokalnych rajdów krajoznawczych. Poznanie charakteru takiego wyjazdu i rozmowa z ludźmi pasjonującymi się tą tematyką, pozwoliło na przygotowanie auta, jak i siebie na dalszy wyjazd wakacyjny np. zagraniczny. Temat jest bardzo obszerny zwłaszcza dla nowicjusza. Starałem się zapamiętać jak najwięcej rad. Wszystko brzmiało ciekawie i wydawało się być totalnym „must have”, ale po spokojnym przeanalizowaniu swoich potrzeb, nie tyle rajdowych przeprawowych ile rajdowych wyprawowych postanowiłem skupić się na wybranej tematyce Wypraw. Zrodziło się wyzwanie:

     Jak zapakować „dom” do auta, albo stworzyć dom na 2 tygodnie z mojej Toyoty.

     Już wcześniej wspomniałem jestem osobą niezależną. Nie chciałem rozpisywać całego planu wyjazdu, co do dnia i godziny by rezerwować noclegi. Plan miałem odpocząć bez ciśnienia, że gdzieś nie zdążę.

     Wiele pozytywnych opinii od nieznających się osób usłyszałem na temat „dachowca” czyli namiotu dachowego. Temat był dla mnie zupełnie nieznany.

Namiot dachowy. Na pierwszy „słuch” był dla mnie czymś dziwnym. Namiot na dachu???

     Kilka fotek jak to wygląda na aucie, pozwoliło mi uruchomić swoją wyobraźnie, a z czasem powiązałam pozytywne opinie dotyczące użytkowania. Jak to zwykle bywa pojawiło się wiele pytań np. natury technicznej. Jakie wyposażenie musi mieć auto, by taki namiot na dachu umieścić?

     Tu byłem pozytywnie zaskoczony. Okazało się, że można namiot dachowy umieścić na 90% aut jakie jeżdżą po naszych drogach. Nie musi być to auto terenowe, ważne żeby samochód był wyposażony w relingi poprzeczne lub bagażnik dachowy. Bagażnik dachowy może nie jest popularnym elementem wyposażenia auta, ale relingi już tak. Te same relingi mają zastosowanie do mocowania nart, boxa czy rowerów. Są bardzo praktycznym elementem wyposażenia samochodu, dlatego tak wiele aut, je na dachu posiada.

     Wracając do tematu namiotu dachowego. Moje auto posiada relingi. Mogę stać się szczęśliwym posiadaczem i użytkownikiem namiotu dachowego. Zdecydowałem zrobić małe rozeznanie w temacie samego produktu. Nie jest to tania sprawa, ale postanowiłem traktować to jako inwestycje na przyszłość.

     Wakacje w namiocie są niebywałą atrakcją dla dzieci (a mam ich dwoje). Jadąc na wyjazd typu camping, oszczędzam na nocowaniu w pokoju czy domku letniskowym na tyle dużo, że po 2 - 3 wyjazdach jestem na zero z moją inwestycją w namiot. 

     Jest na polskim rynku kilka firm, zajmujących się sprzedażą takich namiotów. Nie trudno się zorientować, że pochodzenie wszystkich jest jedno – Chiny. Sprzedawcy niechętnie o tym wspominają, a co gorsza czasem zwyczajnie kłamią o pochodzeniu namiotu. Taki sprzedawca w moim odczuciu już na starcie jest mało wiarygodnym. Chiny. Brzmi fatalnie, ale mnie to jakoś nie zraża. Cały duży znany sklep sportowy można by nazwać chińskim marketem, a jednak wszyscy jedziemy tam na zakupy przed wakacjami i o dziwo jesteśmy zadowoleni z zakupionych produktów. W mojej opinii w Chinach też mogą zrobić coś dobrze, tylko pewnie trzeba za to więcej zapłacić i to tu trzeba być wyczulonym.

CIĄG DALSZY W NASTEPNEJ CZĘŚCI :p

All comments

    Leave a Reply